Kilkakrotnie uczestniczyłem w tak zwanym młynie. Było to ze dwa lata temu, na meczach naszego kochanego Beskidu. Nawet mi się podobało, gdy oglądasz mecz wśród setki facetów, wyzwala to zdecydowanie więcej emocji i daje niesamowite uczucie jedności. Tylko nigdy nie rozumiałem, po co w języku kiboli tyle wulgaryzmów i wyzwisk w stronę policji, sędziów, a czasami nawet samych piłkarzy. To wszystko po pewnym czasie przestało mi się podobać i porzuciłem chodzenie na mecze. Mam jednak nadzieję, że coś, kiedyś się zmieni. Przecież za rok z kawałkiem, stajemy się areną rozgrywek piłkarskich na najwyższym poziomie, tutaj wszystko musi się podobać. Poza tym nigdy nie zastanawiało was: dlaczego właśnie piłka nożna jest tak popularna? Dlaczego Diego Maradona uznawany jest przez Argentyńczyków za boga? Czemu finał mistrzostw świata ogląda połowa ludzi na ziemi? Jak to się dzieje, że mimo beznadziejnej gry polskiej kadry ktoś dalej to ogląda? Sam bardzo lubię football. Lubię podziwiać jak mały Messi mija obrońców albo majestatyczny Jose Murinho denerwuje się na sędziego. Jednak polska piłka jakoś mnie odstrasza, nie wiem czy jest to spowodowane nieudolnością piłkarzy czy brakiem nakładów finansowych, a może tym, że ktoś taki jak Lato jest prezesem PZPN-u. W każdym razie nie mogę na to patrzeć.
Warto zwrócić uwagę, że poza piłką nożną na ziemi istnieje jeszcze kilka innych dyscyplin sportowych… słyszeliście o żużlu? Wiecie, że nasza liga żużlowa jest najlepsza na świecie? Może warto olać kadrę Franciszka Smudy i zainteresować się czymś co nam będzie dawało radość, bo jesteśmy w tym dobrzy. Tylko, problem w tym, że patrzenie jak czterech gości jeździ dookoła jest trochę nudne. Tak naprawdę to powinniśmy zwrócić uwagę na to co dzieje się na kortach tenisowych. Nie wielu o tym wie, że mało nam brakuje by stać się potęgą w tenisie! Więc: damską rakietą numer jeden na świecie w rankingu WTA (Women’s Tennis Association) jest Caroline Wozniacki, mówiąc po naszemu Karolina Woźniacka. Jej rodzicami są Polacy, mama Ania była reprezentantką Polski w siatkówce, a tatuś Piotr był piłkarzem i podpisał kontrakt z B 1909 Odense, więc w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia przenieśli się do Danii i tam już zostali. Karolina urodziła się w Danii i ma duńskie obywatelstwo, jednak naprawdę jest Polką, mówi po naszemu, a w jej żyłach płynie całkowicie polska krew. Idąc dalej, Agnieszka Radwańska, krakowianka, 11 rakieta świata, ćwierćfinalistka wielkich szlemów Australian Open i Wimbledonu. Kolejna polska dziewczyna: Aleksandra Woźniak. Kanadyjka, znowu Polskiego pochodzenia. Trenerem jest tata Antoni, również były polski piłkarz. Ola nie ma nawet notki na swój temat w polskiej wikipedii. Tymczasem w kanadzie została sportsmenką roku 2009, gdy wygrała z ówczesną 3 rakietą damskiego tenisa Swietłaną Kuzniecową. Jeśli chodzi o panów, nasz najlepszy tenisista Łukasz Kubot, 2 dni temu po heroicznej walce trwającej 3h 50 min, przed którą bukmacherzy skazywali go na srogą porażkę, odprawił z paryskich kortów Nicolasa Almagro rozstawionego z nr 11! Wczoraj pokonał wyżej rozstawionego Argentyńczyka i polak jest w trzeciej rundzie French Open.
Teraz trochę o samym tenisie. Narodził się podobnie jak puszki w XIX wieku w Wielkiej Brytanii. Rozumiem, zasady tej gry nie są do końca banalne i trzeba poświęcić kilkadziesiąt sekund aby je pojąć, ale naprawdę warto. Nie ma piękniejszego sportu od tenisa. Ta cała otoczka wokół turnieju: dzieci podające piłki i ręczniki, eleganckie panie w kapeluszach i ich mężowie milionerzy na trybunach, zapach nowych piłek, Rolex na lewej ręce Federera itd. Coś pięknego! Nie powiedziałem o najlepszym, mianowicie pula nagród w wielkoszlemowym turnieju to zawsze około 17 milionów euro! To dużo pieniędzy. Oni naprawdę mają o co grać, a mi wielką frajdę sprawia widok gdy komuś 1,5 mln euro przechodzi koło nosa, a drugiemu przybywa kolejny Rolls-Royce. Roger Federer jest drugim najbogatszym sportowcem świata. Wśród kibiców tenisa nie ma nienawiści, nikt nikogo nie bije, na mecze chodzę całe rodziny z małymi dziećmi, wszyscy świetnie się bawią, oglądając piłki przelatujące z szybkością 230 km/h i popijając smaczne napoje. Tenis to najbardziej sprawiedliwy sport świata, chyba jedyny w którym jakiekolwiek oszustwo nie wchodzi w grę. Wszystko widać, a jeśli nie widać, to widać w tzw. „returnie” czyli komputerowej symulacji lotu piłki. Nie liczy się siła lecz technika zawodnika, więc EPO nic tu nie da. Zapomnijmy o korupcji i dopingu, nawet w Polsce by się nie udało.
Obecnie rozgrywany jest turniej French Open (z pulą nagród 17,052 mln euro), na ziemnych kortach im Rolanda Garrosa, w lasku Bulońskim, w Paryżu. Nie ukrywam, że to moje ulubione zawody, piękne korty, największy Philippe Chatrier’a z 1928 roku, mogący pomieścić 15 tys. widzów. Najlepsi zawodnicy, piękne zawodniczki i ta niesamowita atmosfera. Popołudniowe słońce opiera się o zapełniające się Paryżanami trybuny, słowa z ciekawym francuskim akcentem wypowiadane przez sędziów: „Mademmoiselle Wozniacki” i jeszcze ciepły głos komentującego p. Sylwestra Sikory. Dziś mija 6 dzień 120 edycji French Open, dla nas bardzo udany był wczorajszy: zwyciestow Kubota i Radwańskiej. Ściskajmy kciuki za naszych zawodników! Już niedługo 3 runda.
Myśląc o przyszłości zastanówmy się nad większym promowaniem tenisa w Polsce. Może kiedyś powstaną wielkie, piękne korty i Polska będzie gościć najlepszych zawodników świata, skoro Francuzi robią to, co rok od 120 lat to musi się opłacać. Jeśli nawet będziemy wychodzić na zero, to i tak będzie to lepszy biznes od EURO 2012. Może nasz miłościwie panujący rząd przyzna kiedyś środki na szkolenie młodych zawodników, z których wyrosną gwiazdy. Analizując obecną sytuację z polskimi zawodnikami, można śmiało stwierdzić: w polskiej krwi jest domieszka mączki ceglanej. Trzeba to wykorzystać.
Jonasz Potempa

Moim zdaniem tekst mocno generalizuje pewne aspekty sportu a zwłaszcza polską rzeczywistość. Jeżeli będziemy patrzeć na sport z takiej perspektywy to możemy już o nim zapomnieć i skreślić go z listy polskich możliwości wszak trzeba rozróżniać choćby kibiców od kiboli.
„Tylko nigdy nie rozumiałem, po co w języku kiboli tyle wulgaryzmów i wyzwisk w stronę policji, sędziów, a czasami nawet samych piłkarzy” – no cóż to kibole, taka polska subkultura. Ja tam doceniam patrząc na Andrychowskie realia stronę kibiców nie zaś kiboli, to są prawdziwi zwolennicy zespołu na dobre i na złe. Kibole zaś to „prości chłopi” czemu nie przepadają za policją? Czyżby wniosek oczywisty – bo policja ich hamuje gdy „zabawa” w małego i dużego chuligana trwa w najlepsze. – był zbyt prosty?
Aczkolwiek nie neguję tego artykułu, ale tytuł zapowiadał się na coś głębszego. „Coś o sporcie (tenis)” ale nie trochę o sporcie. A skoro to Andrychów tv, to może coś o Andrychowskim sporcie? Chyba jest o kim pisać? Serdecznie pozdrawiam