30 kwietnia 2011 roku, sobotni wieczór, cudowna pogoda: słoneczko, delikatny wiatr muskający policzki. Zaprosiłem kilku znajomych na grilla. Zapach kiełbasek. Brzękanie butelek z różnymi smacznymi napojami. Zapowiada się bardzo miły wieczór – coś pięknego! Tylko taki wieczór, niby nic, zwykłe spotkanie ze znajomymi, a potrafi dać naprawdę dużo radości.
Zastanówmy się, jak wspaniałe jest nasze życie. Czy musimy ciągle narzekać? Na stałe utwierdził się obraz polskiego malkontenta. Narzekamy na to, że jest za zimno, za ciepło, za drogo, za nudno, za szaro i do d***. Jeśli czytasz ten artykuł, to oznacza, że masz dostęp do Internetu. Masz w ręce olbrzymie źródło wiedzy i zabawy. Już powinieneś się cieszyć.
Ludziom starszym ode mnie, którzy pamiętają życie w poprzednim systemie politycznym, a już na pewno tym, którzy pamiętają okupację niemiecką, bardzo dziwię się, że w ogóle coś im się nie podoba. Przecież oni mieli problem, aby kupić w sklepie chleb albo gumę do żucia?! Teraz możemy kupić wszystko, co zostało stworzone przez człowieka. Przede wszystkim możemy myśleć i mówić tak jak nam się żywnie podoba. Jeszcze 30 lat temu był z tym problem. Właściwie to mam ciocię, która ma 86 lat i nigdy nie usłyszałem, że coś jej się nie podoba.
Kilka dni temu odbył się ślub angielskiego księcia Wiliama z Kate Middleton. W Londynie oglądało go prawie milion osób, na całym świecie niemal 2 miliardy! Wszyscy potrafili się cieszyć tylko z tego, że ktoś brał ślub. Radość jest też dużo bardziej opłacalna niż smutek, otóż dzięki tej ceremonii do budżetu Wielkiej Brytanii wpłynęło około 600 milionów funtów! To jest dużo pieniędzy. W Polsce też powinno się bardziej zwracać uwagę na święta narodowe, ale takie które mówią o zwycięstwach Polaków. Bawić się w te dni i dać zarobić polskiemu przemysłowi piwowarskiemu, a mniej czasu poświęcać ciągłemu wspominaniu klęsk Polski, bo to dołujące.
Kilka godzin temu Papież Benedykt XVI ustanowił Jana Pawła II błogosławionym! Niemiec wyniósł na ołtarze Polaka! Do Rzymu na uroczystości przyjechało półtorej miliona ludzi z całego świata. Dla Polaka, górala z naszego regionu grubo ponad milion ludzi w Rzymie, miliardy przed telewizorami i komputerami! W ogóle to się zastanówmy: Polak przez ponad 26 lat rządził największą religią świata, był znany i uwielbiany przez wszystkich, od głodujących w Afryce po rządzących światem, a teraz został błogosławionym. Gdy widziałem dziś tę piękną uroczystość, odsłaniający się portret Polaka na Stolicy Piotrowej, gdy słyszałem niemal anielski chór, tysiące polskich flag na włoskiej ziemi, oklaski miliona osób, Papieża Niemca mówiącego po Polsku we Włoszech, trzech polskich prezydentów obok siebie, naprawdę byłem dumny i łzy, ale łzy szczęścia napłynęły mi do oczu. Wszyscy się cieszyli, nikt się nie kłócił. Przyjechał nawet autorytarny przywódca Zimbabwe, który oficjalnie ma zakaz wstępu na teren Unii Europejskiej. Dało się! Kaczyński co prawda stwierdził, że Rzym to nie miejsce do pojednania z Wałęsą, ale zapomnijmy o nim.
Nasz kraj i nasze życie przez ostatnie lata diametralnie się zmieniło i to na lepsze. Mamy niemal nieograniczone możliwości. Jesteśmy wolni. Niedługo obejmujemy prezydenturę w Unii Europejskiej -to oznacza, że będziemy ważni.. Doceńmy, w jak wspaniałych czasach i miejscu żyjemy: gdzie bursztynowy świerzop i gryka jak śnieg biała… opasane wstęgą, miedzą zieloną itd. Nie umieramy z głodu. Nikt do nas nie strzela. Co prawda prezydent Komorowski ma trochę dziwne poglądy na temat ewolucji Polski. W wywiadzie dla TVN24 przy okazji dzisiejszej beatyfikacji, pytany, czy przez przesłanie Papieża skończą się narodowe kłótnie, powiedział, że jest nastawiony sceptycznie do wielkich zmian, Kościół trwa 2000 lat i za wiele się nie zmienił, Polska trwa 1000 lat i też za wiele się nie zmieniło. Nasz umiłowany prezydent uważa, że w trakcie 1000 lat w Polsce nic się nie zmieniło?! Nie uczył się nigdy, że Kazimierz Wielki „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”?! Dobrze – zgodzę się, iż nie jest to powód do radości. O nim też zapomnijmy.
Wyjrzyj zatem przez okno, zobacz jak piękny jest Andrychów… Doceń, że potrzebujesz mniej niż 7 i pół minuty, by znaleźć się u podnóża gór, a tego zazdrości Ci 90% Polaków. Nie martw się przez chwilę obwodnicą. Pomyśl, że właściwie te fontanny to nawet będą ładne. Przytul żonę albo kogoś Ci bliskiego. Pogłaskaj psa. Włącz na chwilę telewizor i zobacz jeszcze raz te flagi na Placu Świętego Piotra. Przypomnij sobie: kto rozwalił Arabów pod Wiedniem? Wieczorem zaproś znajomych. Kup piwo. Uśmiechnij się!
Jonasz Potempa
Źródło zdjęć: flickr
To także może Cię zainteresować:


