Temat dotyczy ludzi, Polaków, patriotyzmu, Kościoła, władz i przede wszystkim zdrowego rozsądku. Można się łatwo domyśleć, chodzi o szeroko rozumiany temat „Smoleńsk”. Temat, który na stałe wszedł do politycznej popkultury, urósł do miana kultu, ale też na szczęście dla dużej części ludzi stał się przekleństwem.
10 kwietnia 2010, lotnisko Siewiernyj pod Smoleńskiem. Nad okolicą zalegała gęsta mgła, o godzinie 8:41 polski samolot z 96 osobami na pokładzie, próbując podejść do lądowania zahaczył o drzewa i runął na ziemię. Moim zdaniem okoliczności katastrofy są oczywiste: mgła, stare lotnisko bez nowoczesnych systemów naprowadzających, zła komunikacja między wieżą, a załogą. Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik – presja ciążąca w mózgach pilotów, mianowicie: mamy trochę ważnych ludzi na pokładzie, lecimy na ważne uroczystości, jak się spóźnimy to prezydent się zdenerwuje, nie będzie podwyżki. Jak to mówią, mimo wszystko The show must go on.
Spór o przyczyny katastrofy w „cudowny” sposób podzielił nasz naród. Jest mniej więcej po równo – pokłady antypisowskie i antyplatfomerskie. Ten artykuł ma być subiektywny, tak więc mogę wylewać swoje żale, ale chcę też nastroić niektórych do przemyślenia wszystkiego na spokojnie. Mówienie tu o zamachu, zdradzie ze strony Tuska i Putina jest kompletnie bezpodstawne. Spójrzmy na sytuację z boku. Po pierwsze, po co mordować tych ludzi?! Kaczyński, jego współpracownicy i paru polityków z innych ugrupowań, nie są ani zagrożeniem dla Tuska, ani tym bardziej dla Putina. Tusk i tak prowadzi w sondażach, Kaczyński nie jest już wielkim zagrożeniem. Mówienie, że Rosja chcę zawładnąć polską i dlatego morduje władze, aby osłabić kraj?! Kolejna paranoja – gdyby Rosja chciała nie musiałaby nic robić, tylko po prostu wkroczyć do Polski, jesteśmy przy niej mali i słabi. Jeśli już naprawdę komuś na Kremlu by odbiło i chciałby zabić Kaczyńskiego, nie robiłby tego na własnym podwórku, bo to nielogiczne. Poza tym nie wymyślono jeszcze mgły w spreju. Polska jest podzielona z jednej strony PiS silnie wspierany przez część kościoła katolickiego i na czele z Jarosławem, który po śmierci brata postradał zmysły. Z drugiej – PO zdrajcy i mordercy, masoni zaprzedani Rosji.
Dziś w Andrychowie odsłaniano tablice upamiętniającą katastrofę. Bardzo ładnie można było zobaczyć, która ze stron jest tą „dobrą”. Odpowiedź jest prosta, oczywiście strona Prawa i Sprawiedliwa. Zastanawia mnie pewien fakt, skoro tablica ma upamiętniać wszystkie 96 ofiar, to dlaczego po oddaleniu się od niej na 8 i pół metra widzę tylko napis „LECHA KACZYŃSKIEGO”?! Widać, że duża część kościoła zbyt wyraźnie popiera Jarosława i jego ludzi. Proboszcz dawał do zrozumienia podczas kazania, że próbuje się zataić przed nami prawdę; że wierzymy w bzdury, które podają media; a po Mszy wypadałoby iść pod Pałac Prezydencki trochę pokrzyczeć i postawić parę krzyży. Odchodząc od tego, moim zdaniem zachowanie niektórych ludzi w Kościele jest bardzo destrukcyjne. Można oglądać później moherowe rzędy ludzi uważających się za niemal świętych, ale pałających nienawiścią do władzy i traktujących swojego Prezesa niemal za Czwartą Osobę Trójcy Świętej.
To wszystko przez cały rok skutecznie odwraca naszą uwagę od spraw naprawdę ważnych. Kaczyński nie ma pojęcia co się dzieje dookoła, wydaje się mu, że wszystko jest normalnie i trzeba tylko dalej walczyć o „prawdę” i zdobywać przy okazji elektorat. Tusk natomiast jest bardziej inteligentny i widzi, że polska jest w ciężkiej sytuacji gospodarczej. Nie wie co z tym wszystkim zrobić, więc uśmiecha się do kamery, cieszy się że ciemnogród ma go dalej za zdrajcę i co chwilę wywołują nową burze, bo przynajmniej w mediach nie mówi się tyle o dziurze budżetowej i kilku szczegółach, które prowadzą kraj do bankructwa.
To szybko się nie zmieni – zawsze będą ci, dla których „Polska jest najważniejsza”, romantycy doszukujący się dowodów na mesjanizm Polski wśród innych narodów. Moim zdaniem to nie są prawdziwi patrioci, nie dbają o dobro kraju, są zaślepieni nienawiścią i nawet jeśli dojdą do władzy nie będą w stanie nic zrobić, dalej będą głośno krzyczeć i stopniowo niszczyć wizerunek Polski. Będą też tacy o zdrowym rozsądku. Oni pamiętają o ofiarach, szanują je, ale myślą o tym co robić dalej dla państwa, jak je rozwijać. Oni nie zatrzymali się na 10. kwietnia ubiegłego roku w miejscu. Czego bardzo chce Marta Kaczyńska mówiąc, po odsłonięciu tablicy w Kwidzyniu, że to bardzo dobra inicjatywa taka tablica, bo nie pozwala wrócić nam do normalności. Jednak jeśli mamy trochę rozumu powinniśmy wrócić do normalności zaraz po zakończeniu żałoby w kwietniu zeszłego roku. W tym momencie ostatnie 365 dni można spisać na straty.
Na koniec zacytuję p. Tomasza Lisa: „Syndrom Polski ofiary został uświęcony. Wizerunek wiecznie zbierającego ciosy Chrystusa narodów – utrwalony. Narodowo-katolicko-ojczyźniany, jedynie słuszny patriotyzm dostał znak z nieba. Irracjonalizm został nobilitowany, nienawiść i pogarda stały się rodzeństwem patriotyzmu, prawowitym elementem polskości. Brak szacunku dla inaczej myślących został metafizycznie usankcjonowany, bo przecież zamach, a nie katastrofa, bo przecież polegli, a nie zginęli.”
Autor: XXX
___
Artykuł jest swobodną publicystyką autora. Nie reprezentuje on linii programowej redakcji.