Chciałbym jechać na narty- Houston, mamy problem!

Austria, Kaprun, okolica lodowca Kitzsteinhorn. Otulina parku narodowego Hohe Tauern. Na terenie od Kaprun do Zell am See położonego 7km dalej znajduje się ponad 40km tras zjazdowych i 200km tras biegowych. Raj dla miłośników sportów zimowych.

Piękny, słoneczny dzień. Wychodzę z samochodu tuż pod dolną stacją kolejki linowej, zakładam buty, biorę swoją deskę i do kolejki (nie, nie myślcie w ten sposób, chodzi o kolejkę linową, nie taką po bilety jak to u nas o świcie w Kuźnicach pod Kasprowym, w Austrii czy Włoszech żaden szanujący się ośrodek narciarski nie pozwoli swoim klientom czekać na coś dłużej niż 17 sekund). Po drodze mijam kilku Niemców o imieniu Horst, ich brzydkie żony, mercedesy klasy S (tego im akurat zazdroszczę) i ich najnowszy sprzęt narciarski, z którego nie będą za dużo korzystać, bo jak tylko dostaną się na górę, pójdą na piwo, będą głośno rozmawiać i wołać „Ja, jaaaa schön!!”. Wchodzę do nowoczesnej kolejki i jadę na górę. Na jeden z najwyższych austriackich szczytów Kiltzsteinhorn ponad 3 200 m. n. p. m. z okna gondoli widzę wspaniałe widoki, drzewa, tuż za nimi rozkoszujących się świetnymi warunkami narciarzy, kilkadziesiąt metrów dalej malownicza przepaść – tym razem raj dla samobójców. Udało mi się także zobaczyć kozice sprytnie poruszającą się po skałach i jeszcze ta cisza i czyste powietrze. Coś pięknego!

A co u nas? Piękny słoneczny dzień. Chciałbym jechać na narty + jest sobota = mam problem. Zakopane, mógłbym tam jechać, ale jest za daleko jak na jednodniowy wypad. Jak wjadę na zakopiankę to jest szansa że wyjadę, ale dopiero pod koniec przyszłego weekendu. W zimie gromadzą się tam chyba wszyscy ludzie z naszej planety, jest tak ciasno, że nie ma gdzie postawić stopy, nie mówiąc już o narcie. Jest za drogo. I szczerze poza Kasprowym to „szału nima”. Jedyny moment, kiedy decyduje się tam jechać, to 1 maja i wizja skąpanej w słońcu Hali Gąsienicowej. Dalej mamy Białkę czyli kolejki do wyciągów na co najmniej 2km. Mosorny Groń i tam mi się bardzo podoba, tylko ostatnio gdy chciałem zobaczyć stok w Internecie, otrzymywałem kadr z kamerki nie aktualizowany od co najmniej 3 lat. Żar to jakaś dziwna góra, na której jak głosi legenda można jechać pod górę. Tak czy siak dużo ludzi i ciągłe zdejmowanie sprzętu doprowadzają mnie do histerii. Oczywiście jest jeszcze kilka ośrodków narciarskich i jest jeszcze Szczyrk, ale tego nie będę komentował. Na koniec zostawiłem sobie najlepsze: Pracica. Piękny ośrodek narciarski w Beskidzie małym, cudowny klimat, cisza, czyste powietrze, świetny stok, bardzo dobrej jakości wyciągi i wszystkie predyspozycje, aby stać się wielką stacją narciarską. Jak to w bywa na przełomie III, IV i V RP pojawia się problem.

Kilka lat temu lokalny inwestor kupił cały ośrodek w Rzykach Praciakach łącznie z trasą zjazdową. Zainwestował olbrzymie środki i w końcu powstały dwa wyciągi z prawdziwego zdarzenia. Następnie zdecydował się na wielki krok w stronę europejskich standardów czyli budowę wyciągu krzesełkowego, a dokładnie kanapy 6-cio osobowej. I wszystko pięknie, ale… spod ziemi wyskoczyli Obrońcy Istot Żywych, czy jak się tam nazywają, nie pamiętam, w każdym razie w ich żyłach płynie na pewno zielona krew. Po długim i skomplikowanym procesie myślowym, wypiciu cysterny zielonej herbaty doszli do wniosku, że budowa jest nielegalna. Oczywiście sprawa trafiła do prokuratury, pojawiło się wiele teorii, o tym kto pozwolił na wycięcie drzew, czy mógł to zrobić, dlaczego to zrobił, jaki miał w tym interes, czy jest poczytalny, czy był skorumpowany itd. Ja osobiście czekałem na jakąś komisje sejmową i wotum nieufności dla któregoś z ministrów. To podobno przez to, że Pracica leży w obszarze Natura 2000, to jakiś dziwny twór Unii Europejskiej z czasów kiedy euro-posłowie mogli swobodnie oddawać się bezczynności i wymyślaniu idiotycznych przepisów o kącie rozwarcia banana, nie martwiąc się ceną cukru. Bądź co bądź nie można niszczyć przyrody, bo faktycznie w Beskidzie Małym jest ładnie, ale czy nie dałoby się, aby człowiek współpracował z przyrodą? I jeszcze na tym zarabiał?

Zieloni i inne oszołomy muszą mieć forsę na herbatę i paliwo do quadów, no bo taki prawdziwy obrońca matki ziemi po lesie jeździ tylko na quadzie. Ale jego quad pomimo tego, że spala 15L/100 km nie zanieczyszcza i nie niszczy środowiska. To oznacza, że nie pójdą na ugodę, bo to dobra fucha. Trzeba co prawda się czasem przykuć do drzewa zostawiając na nim trwałe ślady po półmetrowych hakach, ale to też nie szkodzi drzewom, a oni sami czują się wtedy wyzwoleni.

Jedyną słuszną opcją jest brać przykład z Austriaków. Mają wszystko: drzewa, skały, kozice, Niemców, czyste powietrze i infrastrukturę narciarską rozwiniętą do granic możliwości. Żaden człowiek z zaburzonym systemem wartości nie jest w stanie temu zaszkodzić. Żaden hanys ze Szczyrku nie zagrodzi trasy narciarskiej mówiąc, że tam ma swoje pole. Austriacy są w stanie, niemal na terenie największego Parku Narodowego Europy, pogodzić kozice z Niemcem na drogich nartach. Trzeba skonstruować odpowiednie prawa (prawa a nie przepisy) i wszystko się ułoży. Ludziom którzy chcą inwestować w Polsce trzeba pomagać, szczególnie w takich małych gminy jak Andrychów. Zwłaszcza, że wiem z nieoficjalnych źródeł, iż panu, który jest szefem pobliskiego ośrodka doradzano, aby zainwestował w Pilsko – jednak on odmówił mówiąc, że tu jest jego dom i to tu chce lokować swoje pieniądze. Kolejne inwestycję mogą tylko przysłużyć się rozwojowi miasta. A ja zaręczam: żaby i sarenki dadzą sobie świetnie radę. Drzewa wyrosną obok. Poza tym inwestycja za około 13 mln PLN to równowartość prawie 685 tysięcy porcji żabich udek w niezłej restauracji – dla mnie tylko taka wymiana ma sens. My oddajemy wyciąg, a wy żaby. W Rzykach jest naprawdę ładnie, panu Wyrzykowskiemu tak się spodobało, że nawet kupił sobie tam dom i między komentowaniem Tour de France a mistrzostw świata w biathlonie, przyjeżdża w nasze strony. Pozdrawiamy go serdecznie! Ja mam nadzieję że od przyszłego sezonu ruszy nowy wyciąg i będę mógł podziwiać z kanapy widoki i zwierzątka pod monumentalnymi drzewami.

Wyobraźmy sobie jak mogłoby być pięknie: słońce, góry, wyciągi, narciarze i narciarki… nawet rodzinę Niemców można importować, aby stworzyć klimat prawdziwego narciarskiego raju.

Jonasz Potempa

Foto: http://commons.wikimedia.org

Brak komentarzy

Brak komentarzy. Bądź pierwszy zamieszczając komentarz na temat tego wpisu!

Dodaj komentarz